Browse By

Król tygrysów (Netflix) – recenzja serialu dokumentalnego

Do serialu dokumentalnego Król Tygrysów podchodziłem nie tylko bez żadnych oczekiwań, ale nawet bez żadnej wiedzy dotyczącej tematyki. Nigdy nie byłem zbyt dużym fanem formuły dokumentalnego serialu.

Na samym początku wiedziałem więc tyle, że produkcja opowiada o prywatnych ogrodach zoologicznych z wielkimi kotami, a także personalnych przepychankach pomiędzy dwoma właścicielami takich przybytków.

A że duże koty lubię, postanowiłem dać serialowi szansę, samodzielnie sprawdzając o co ostatnio tyle hałasu. Ależ to była dobra decyzja! Król tygrysów to prawdopodobnie najlepsza produkcja dokumentalna, z jaką miałem do czynienia w całym życiu.

Gabinet osobliwości, czyli Król Tygrysów w pigułce

Już na samym początku, w pierwszej części produkcji składającej się z siedmiu odcinków, poznajemy niejakiego Joe Exotica. To ekscentryczny gość z Oklahomy, który za cel życiowy obrał prowadzenie wspomnianego parku zoologicznego z tygrysami (i nie tylko).

Sprawdź także artykuł: Angielska gra – recenzja

Pierwsze dwa odcinki właściwie pozwalają poznać kluczowe postacie tej zwariowanej historii oraz sposób, w jaki miejsca z dzikimi kotami funkcjonują. Dość szybko wychwytujemy także motyw… zlecenia morderstwa Carole Baskin, aktywistki, której celem jest ratowanie dużych kotów.

król tygrysów recenzja
Sympatyczny wujek Staszek z Ameryki! [Król tygrysów - recenzja]

A przynajmniej może się tak wydawać na początku. Szybko bowiem dochodzimy do własnych wniosków, jak choćby tych, że Baskin tak naprawdę również zarabia ogromne pieniądze na swoim ośrodku, tylko w otoczce dobrego działania.

That bitch, Carole Baskin

Jakkolwiek rozumiem widzów, którzy w pewnym momencie mogą ulec fałszywemu urokowi Carole Baskin, tak oglądanie Króla Tygrysów to prawdziwa karuzela. Ale to własnie „fałsz” jest tutaj słowem-kluczem.

Tak nieszczerych i okropnych ludzi prawdopodobnie nigdy nie poznacie. Serial Netfliksa to właściwie zbiór wszystkich możliwych amerykańskich stereotypów. Momentami trudno uwierzyć, że cały projekt to nie serial paradokumentalny, ale prawdziwa historia.

W serialu nie zabrakło wielu kotów i kontuzji spowodowanych przez tygrysy [Król tygrysów - recenzja]

Co ciekawe, początkowym zamysłem twórców było po prostu przybliżenie sposobu funkcjonowania prywatnych zoo z dzikimi kotami. Przypadkowo odkryto jednak drugie dno w postaci niesamowitej historii. To niesamowite, ale w tej opowieści osoby, do których zapałasz sympatią, policzysz na palcach jednej ręki drwala.

Amerykańskie zoo niczym sekta

Król tygrysów to jednak nie tylko główni bohaterowie. To także opowieść o ludziach, którzy stracili wskutek pracy w zoo dłoń albo zastrzelili się. To historia ludzi, którzy zarabiali 100-150 dolarów tygodniowo i pracowali po kilkanaście godzin dziennie, mieszkając na terenie ośrodka.

Najwyraźniej praca w prywatnych, amerykańskich zoo, to godzenie się na dołączenie do sekty. Trudno bowiem nie odnieść takiego wrażenia – wielu z tych ludzi było kuszonych tym, aby obcować z niebezpiecznymi i pięknymi zwierzętami. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna, ale przywiązanie pozostało.

Król tygrysów to jednocześnie niesamowita, szokująca, odpychająca i zaskakująca historia, którą każdy powinien sprawdzić na własnej skórze. Tak dobrej rzeczy nie oglądałem już od długiego czasu.

PS – jeśli dopiero przymierzacie się do oglądania, nie róbcie sobie spoilerów i nie czytajcie nic o tej historii. Wówczas będziecie oglądać Króla tygrysów jak dobry kryminał, trzymający w napięciu do ostatnich minut!

Ocena: 9/10

Plusy:
+ angażująca opowieść pełna niespodziewanych zwrotów
+ możliwość wyciągnięcia własnych wniosków
+ świetna realizacja i dużo archiwalnych nagrań
+ dobrze i logicznie poprowadzone wątki

Minusy:
– niektóre postacie ukazane zbyt czarno-biało
– za krótki

Co tu się odwaliło?! 🐅

Opublikowany przez Najeżony.pl Środa, 22 kwietnia 2020

Odwiedź także: www.RzekaBiebrza.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *