Browse By

Fotografowanie z lotu ptaka – jak i dlaczego zacząłem latać dronem

Ten wpis będzie wyjątkowo prywatny, jeśli więc takie Cię nudzą, to cóż… Już od małego dziecka fascynowała mnie fotografia. Ułamki sekund zatrzymane w kadrze, magiczne chwile i wspaniałe krajobrazy. To właśnie pejzaże przyciągały moją uwagę najbardziej – prawdopodobnie dlatego, że wychowałem się w jednym z najpiękniejszych rejonów Polski. A fotografowanie dronem? Jaki to ma związek?

Sam robić zdjęcia (jeszcze nie dronem) zacząłem stosunkowo późno, bo w okolicy 16. roku życia – od razu biorąc się za aparaty cyfrowe. Punktem honoru było bowiem zarobienie na pierwszy aparat samodzielnie, a że była to już era pierwszych aparatów cyfrowych, kupiłem wówczas pierwszego kompakta i… tak się zaczęło.

dron fotografia
Dronowy klasyk, czyli zdjęcie boiska z góry to jeden z moich pierwszych "lotniczych" kadrów. Operator w dolnej części zdjęcia dla skali.

Po pierwszej „małpce” (na zdrowie!) przyszła kolej na drugą, już z trybem manualnym, a później na pierwszą i następną amatorską lustrzankę i milion dodatkowych do nich gratów – co i tak zajęło mi wiele lat, a więc do fotografowania dronem nawet się wtedy nie zbliżyłem. Wciąż przez te lata największe wrażenie robił na mnie specyficzny typ fotografii krajobrazowej – z lotu ptaka. Rzecz kompletnie niedostępna dla zwykłego, niezbyt majętnego dzieciaka.

Latanie i fotografowanie dronem – namiastka wolności i nowe możliwości

Kogo przecież było wówczas stać na wynajęcie samolotu czy śmigłowca, aby wykonać kilka ujęć z góry? Tylko zawodowców lub znudzonych milionerów. Nikt wtedy nie sądził, że w przeciągu kilku lat z pomocą przyjdzie coś tak wtedy abstrakcyjnego – drony.

I znowu odbijałem się od ściany niemożliwej do przeskoczenia, czyli kosztów zakupu takiej zabawki. Inna sprawa, że pierwsze drony fotograficzne nie oferowały jakichś niesamowitych możliwości optycznych, a ceniły się przy tym niewspółmiernie wysoko. Już jednak samo potencjalne latanie czymś takim na nowo rozgrzewało mi serce.

supraśl panorama z lotu ptaka
Wystarczyło spojrzeć do góry i w innym kierunku, a mechanicznemu ptakowi ukazała się panorama Supraśla

Przez wiele lat pomysł na kupno drona był w zasadzie uśpiony. Na rynku pojawiały się kolejne urządzenia, a z czasem także te przystępniejsze cenowo i z niezłymi możliwościami fotograficznymi. Na poważnie wróciłem do rozmyślań o kupnie drona jakiś rok temu, rozglądając się powoli za używanym DJI Spark.

Latanie dronem niczym jazda motocyklem – gwarancja wolności

Chciałem bowiem od razu wsiąść na taki poziom sprzętu, który sprawi, że moje fotografie nie będą przypominać tych wykonanych kalkulatorem czy kanapką. I ponownie wiązało się to z tym, że już na start trzeba było uciułać trochę więcej złotówek, niż myślałem początkowo.

Dążenie do tego, aby chociaż przez te kilkadziesiąt minut w powietrzu czuć się wolnym i odkrywać nowe możliwości, było na tyle silne, że nie dałem za wygraną. I serio, możecie się śmiać albo nie, ale wzbijanie się w górę kawałkiem plastiku z obiektywem naprawdę daję namiastkę takiej nieograniczonej (pozornie) swobody i szczęścia. Wolności.

supraśl monaster
Pozostajemy w Supraślu podczas jednej z pierwszych normalnych sesji fotograficznych z lotu ptaka

Strach przed kupnem drona

Żeby jednak nie było zbyt pięknie, przed kupnem drona miałem też wiele hamulców, choćby w postaci zdrowego rozsądku – rozwalenie sprzętu za minimum 2000 złotych raczej nie byłoby najradośniejszym doznaniem.

Dlatego też czas mijał, zbierałem fundusze, aż w końcu zaczęły pojawiać się plotki o nowym „dronie dla wszystkich” od DJI. Mowa o Mavic Mini w wersji Fly More Combo, którego zdecydowałem się nabyć zaraz po jego premierze w listopadzie 2019.

Zanim podjąłem ostateczną decyzję, przyjmowałem przez jakieś dwa tygodnie suchą wiedzę, chłonąłem kolejne filmy i tutoriale na YouTube, zaznajamiałem się z jakże ważnymi przepisami dotyczącymi latania i wertowałem fora internetowe i grupy w social mediach. Byłem przygotowany tak dobrze, że po wyjęciu Mavica Mini z pudełka czułem się, jakbym latał nim od wielu miesięcy.

supraśl z lotu ptaka
I na zakończenie jeszcze jeden z dronowych klasyków - wysokość w tym przypadku to niecałe 50 metrów

Pierwsze wrażenia z Mavic Mini?

O moich pierwszych lotach dronem i dokładnych wrażeniach przeczytacie jednak w kolejnych dronowych wpisach, a także w recenzji DJI Mavic Mini, która również niedługo pojawi się na łamach bloga Najeżony.pl. Mogę jednak śmiało stwierdzić, że decyzja o wejściu w ten świat była jedną z najlepszych w moim fotograficznym życiu.

Pasja odrodziła się na nowo, dając przy tym nowe, niesamowite możliwości. Szkoda tylko, że zimowa pogoda nie sprzyjała częstym lotom, a gdy wiosna zaczęła się rozkręcać, szyki pokrzyżował jakiś wielbiciel niedogotowanych nietoperzy z drugiego końca świata…


Zdjęcia we wpisie pochodzą z moich pierwszych lotów dronem DJI Mavic Mini, którego przy tej okazji serdecznie polecam. Tak, kupiłbym go drugi raz, ale apetyt mam coraz większy! A do Supraśla na kadry z góry jeszcze wrócę! A tymczasem zapraszam na mój fanpage – Najeżony.pl na Facebooku.


A tymczasem 28 kwietnia 2020 zapowiedziano kolejnego drona od DJI. Więcej informacji na ten temat przeczytasz tutaj – Mavic Air 2 premiera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *